Były ambasador Niemiec w Polsce: „Roszczenia reparacyjne zatruwają historyczne dzieło pojednania” | Echa polskie | DW | 19.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Były ambasador Niemiec w Polsce: „Roszczenia reparacyjne zatruwają historyczne dzieło pojednania”

Kwestie reparacji wojennych ostatecznie uregulował Traktat 2+4 – wyjaśnia były ambasador Niemiec w Polsce Frank Elbe.

„Po raz kolejny pod rządami Prawa i Sprawiedliwości nastąpiło pogorszenie stosunków polsko-niemieckich” – pisze na łamach magazynu „Cicero” były ambasador Niemiec w Polsce i były członek zarządu Fundacji „Polsko-Niemieckie Pojednanie” (FPNP) Frank Elbe. Jak przypomina, tym razem chodzi o wysuwane przez Polskę roszczenia reparacyjne, które szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski ocenił na 840 mld euro. W końcu lipca szef PiS Jarosław Kaczyński zarzucił Niemcom, że "uchylają się od odpowiedzialności za II wojnę światową”.

„Obsesja Kaczyńskiego, który w Niemczech widzi wroga a nie partnera, odnosi pierwsze sukcesy: zaczyna zatruwać serca ludzi. Według sondażu przeprowadzonego na zlecenie rządu, tymczasem 61 procent respondentów popiera żądania finansowe reparacji” – pisze Elbe w artykule pt. „Polskie roszczenia reparacyjne – zatruwanie pojednania”.

Prawnik i dyplomata Frank Elbe był jednym z negocjatorów podpisanego 12 września 1990 traktatu 2+4, który utorował drogę do zjednoczenia Niemiec. Traktat ostatecznie uregulował także szereg kwestii, które mogłyby stać się znowu sporne po zjednoczeniu. Były nimi nienaruszalność granic, w tym polsko-niemieckiej granicy na Odrze i Nysie oraz kwestie odszkodowań wojennych i to „w odniesieniu do każdego kraju” – zwraca uwagę Elbe.

Frank Elbe (AP)

Frank Elbe: „Dokładnie przypominam sobie poruszające wystąpienie Krzysztofa Skubiszewskiego”

Pragmatyzm zimnej wojny

Szczegółowo autor artykułu tłumaczy specyfikę traktatu 2+4. Kiedy cztery zwycięskie mocarstwa: Francja, Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i ZSRR całkowicie rezygnowały ze swoich praw wobec Niemiec i odpowiedzialności za nie, działały zgodnie z międzynarodowym prawem wojennym. Według konwencji haskich z 1907 roku miały obowiązki i prawa w stosunku do Niemiec. Do tych ostatnich należała możliwość zadecydowania, czy i w jakiej wysokości pokonane Niemcy mają wypłacać reparacje. Stosownie do tego jeszcze na konferencji poczdamskiej w sierpniu 1945 zostało ustalone, że Niemcy muszą płacić odszkodowania wojenne. Jak zaznacza Elbe: „Zwycięskie mocarstwa działały jednoznacznie w imieniu wszystkich innych krajów mających prawo do roszczeń odszkodowawczych”.

Celem reparacji jest stworzenie warunków „porządku pokojowego, który byłby do zaakceptowania dla wszystkich stron” – wyjaśnia dalej autor artykułu. „Co jeszcze w 1945 r. mogłoby spełnić ten cel, zdezaktualizowało się wobec powojennych Niemiec po upadku muru – a z pewnością także już dziesięciolecia wcześniej. Niemcy wniosły swój wkład w pokój, bezpieczeństwo i stabilność w Europie”.

Zrozumieli biskupi i komuniści

„Na szczęście dostrzegli to polscy biskupi katoliccy, kiedy w 1965 r. wyciągnęli rękę do swoich niemieckich braci. Zrozumiał to nawet komunistyczny rząd Polski, który chciał w 1970 r. znormalizować polsko-niemieckie stosunki Traktatem Warszawskim, w którym nie pojawiła się kwestia reparacji wojennych” – zauważa Elbe. I dodaje, że „jakby było to oczywiste”, roszczeń takich nie zawierał też projekt traktatu dobrosąsiedzkiego między Polską i zjednoczonymi Niemcami, przedłożony jeszcze przed formalnym zakończeniem negocjacji ukoronowanych traktatem 2+4.

„Polsce, jako jedynemu państwu, na spotkaniu sześciu szefów dyplomacji 17 lipca w Paryżu, przysługiwał na podstawie uzgodnień traktatu 2+4 przywilej przedstawienia swoich uwag nt. bezpieczeństwa związanych ze zjednoczeniem Niemiec. Dokładnie przypominam sobie wyczerpujące, poruszające wystąpienie polskiego ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego nt. polsko-niemieckiego traktatu dobrosąsiedzkiego ukierunkowanego na przyszłość obydwu krajów” – wspomina świadek ówczesnych wydarzeń Frank Elbe.

Zagrożone historyczne dzieło pojednania

Były dyplomata podkreśla, że celem traktatu 2+4 było doprowadzenie do „ostatecznych regulacji” w odniesieniu do Niemiec. Chodziło o przywrócenie ich suwerenności. Alianci musieli zrezygnować z praw przysługujących im jako zwycięskim mocarstwom, dalsze regulacje dotyczące Niemiec nie były przewidziane.

Elbe zauważa, że zgodnie z wolą stron traktatu, było to równoznaczne z rezygnacją z roszczeń prawnych wobec Niemiec. „Także tutaj cztery zwycięskie mocarstwa działały w imieniu wszystkich innych dawnych wrogów”. Traktat 2+4 uchylił decyzje konferencji poczdamskiej i spowodował ostateczne zamknięcie kwestii reparacji wojennych, co – podkreśla ponownie były ambasador Niemiec w Polsce – „odnosi się do wszystkich”.

W międzyczasie polscy biskupi wezwali rząd w Warszawie do zachowania umiaru i przypomnieli, że „stosunki między obydwoma krajami ma kształtować pojednanie i pokój” – kończy artykuł Frank Elbe. „Daje to nadzieję. Bo polskie roszczenia odszkodowawcze nie są uzasadnione. Tego typu roszczenia nie powinny niszczyć bezprecedensowego z historycznego punktu widzenia dzieła pojednania między Polską i Niemcami”.

opr. Elżbieta Stasik