1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Bundeswehra szkoli kurdyjskich peszmergów

Druga grupa kurdyjskich peszmergów kończy szkolenie w Niemczech. Wrócą, by dalej walczyć z bojownikami Państwa Islamskiego.

Na pierwszy rzut oka nic nie zdradza ich obecności. W prawdziwej walce będą śmiertelne. „Radio Controlled Improvised Devices” (tzw. IED), czyli sterowane drogą radiową bomby o mocy, która rozrywa czołgi. W krwawej walce z bojownikami Państwa Islamskiego miny to jedno z największych wyzwań.

Powoli i ostrożnie dziesięciu kurdyjskich peszmergów patroluje w towarzystwie niemieckiego szkoleniowca teren ćwiczeniowy w centrum szkolenia Bundeswehry w bawarskim Hammelburgu. Grupa peszmergów ma nauczyć się „widzieć”. Mają znaleźć ukryte, prawdziwe ładunki wybuchowe. Na potrzeby ćwiczeń ładunki są rozbrojone. Anteny sterowanych drogą radiową bomb są ukryte w trawie i krzakach. Niby niepozornie usypane kopce z kamieni to pozycje celowania, przydatne w wysadzaniu w powietrze przejeżdżających pojazdów.

Bundeswehr bildet Peschmerga aus

Peszmergowie przyjechali z wojny i wrócą na wojnę

To ostatni z czterech bloków szkoleniowych zaplanowanych na okres dwóch tygodni. Na początku były ćwiczenia w strzelaniu z systemów przeciwpancernych typu „Milan”, potem w „udzielaniu pierwszej pomocy przez sanitariuszy w warunkach bojowych” i „konserwacja pojazdów i ręcznej broni palnej“. Teraz kolej na „rozpoznanie i unieszkodliwienie środków bojowych”.

Nagle niemiecki szkoleniowiec przystaje i kieruje uwagę peszmergów na niebezpieczny ślad. W jednym miejscu łąki trawa ma inny odcień, jest nieco ciemniejsza od reszty. To wskutek podwyższonej wilgotności między trawą a korytarzem z ładunkiem wybuchowym zawierającym 20 kg trotylu. To jedna z wielu cennych wskazówek, którą peszmergowie uzyskują od niemieckich instruktorów. Kurdyjski tłumacz ma pełne ręce roboty.

Bundeswehr bildet Peschmerga aus

Pułkownik Sahm (z prawej) wierzy w wielki efekt szkolenia w Niemczech

Pomoc dla 10 tys. bojowników

Peszmergowie są szkoleni przez żołnierzy Bundeswehry, dysponujących cennym doświadczeniem zdobytym w wielu zagranicznych misjach. Niemieccy żołnierze nie szkolą początkujących, tylko doświadczonych bojowników. Zostali wybrani przez dowództwo peszmergów i oddelegowani do Niemiec. Podstawowe kryterium, jakie muszą spełnić, to przekazanie tego, czego się nauczyli, innym. – To efekt lawiny, rodzaj pomocy do samopomocy, aby nawet przy udziale niewielu żołnierzy, którzy przyjechali do Niemiec, uzyskać jak najlepszy efekt w rejonie walk peszmergów – mówi pułkownik Hans Sahm z centrum szkoleniowego w Hammelburgu. Grupa składa się z 30 peszmergów i jest drugą grupą szkoloną w Niemczech. Pierwszy zespół o podobnej liczebności brał udział w szkoleniu już w październiku ubiegłego roku.

Nawet późno w nocy, gdy ćwiczenia już dawno za nimi, pułkownik Sahm obserwuje w kwaterze peszmergów studiujących swoje notatki. Dla tych, którzy przyjechali do Niemiec, to nie jakaś tam teoria. Chodzi o ich życie i ojczyznę. – Oni przybywają z wojny i wracają na wojnę – mówi Sahm. Dla niego to ani bezmyślni hazardziści, ani fałszywie motywowani „aniołowie zemsty”, tylko bojownicy „zdyscyplinowani”, „zorientowani na cel” i „pragmatyczni”.

Wysokie koszty

Podczas ćwiczeń instruktorzy nie mogą zapomnieć o kosztach. I tak na przykład szkolenie z systemu obrony przeciwpancernej jest drogie, a celowanie z urządzenia typu „Milan” to kwestia praktyki. Wszystko wymaga wielu ćwiczeń, a jedna głowica kosztuje około 8 tys euro. Dlatego też ćwiczenia w Hammelburgu odbywają się na pierwszym etapie bez użycia prawdziwych rakiet.

Obawy o broń

Pułkownik Sahm z uznaniem mówi o „silnym poczuciu wspólnoty” i „wyjątkowej wewnętrznej spójności peszmergów”. Również z punktu widzenia ich historii i kultury Sahm wierzy w sukces tego szkolenia. Szczegółów nie zdradza ze względów bezpieczeństwa.

Ostrożny jest także przywódca grupy peszmergów. Nie wymienia swojego nazwiska, podaje jedynie, że ma stopień kapitana. Podobnie jak inni członkowie grupy jest zamaskowany. Zbyt wielkie obawy mają peszmergowie przed prześladowaniami lub aktami zemsty na ich rodzinach. Nawet w Niemczech nie czują się bezpiecznie. Dlatego ich miejsca ćwiczeń i zakwaterowania stale się zmieniają.

Istniejące w Niemczech obawy, iż dostarczona peszmergom broń może dostać się w niepowołane ręce, przywódca grupy energicznie rozwiewa. – Zrobimy wszystko i poświęcimy nawet życie, bo to jedyny środek, za pomocą którego możemy zwalczyć Państwo Islamskie – powiedział. Dodał, że peszmergowie są wdzięczni Niemcom za tę formę pomocy.

Wolfgang Dick / Katarzyna Domagała