1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Budżet UE. Polityczna bomba zegarowa

Komisja Europejska nie wyklucza zawieszania funduszy dla krajów UE, które łamią praworządność. – To na razie otwarta dyskusja – powiedziała komisarz UE Corina Cretu.

KE przedstawiła w środę „dokument dyskusyjny” o finansach UE z kilkoma, mniej i bardziej ambitnymi, pomysłami na unijny budżet po 2020 r. Po konsultacjach z krajami UE projekt tego budżetu będzie ogłoszony zapewne dopiero na początku 2018 r. Jednak KE już teraz podłożyła pod rozmowy budżetowe istną bombę zegarową. „Pieniądze europejskie mogą być źródłem dodatkowej wartości w podtrzymywaniu takich wspólnych wartości europejskich, jak demokracja, wolność, praworządność” – napisano w zatwierdzonym w środę „dokumencie dyskusyjnym” KE.

Pomysł uzależnienia funduszy UE od praworządności, co jest teraz odczytywane w kontekście Polski i trochę mniej Węgier, pojawił się już w maju w – sporządzonych na prośbę Bundesratu - „Komentarzach Rządu Niemiec” o polityce spójności po 2020 r. „W debacie publicznej pojawiły się nowe sugestie, by połączyć wypłatę funduszy UE ze stanem praworządności w poszczególnych krajach członkowskich” – napisano w środowym dokumencie KE. Ale komisarz UE ds. budżetu Günther Oettinger podkreślił, że nie zapadła żadna decyzja, czy takie idee ostatecznie znajdą się w projekcie budżetu na okres po 2020 r.

Corina Cretu EU Kommissarin Archivbild (cc-by-2.0/Partidul Social Democrat)

Corina Cretu: To na razie tylko dyskusja

– To nadal kwestia otwarta, czy i w jaki sposób wiązać polityką inwestycyjną Unii z kwestiami państwa prawa. Czekamy na wyniki dyskusji m.in. krajów UE – dodała komisarz UE ds. polityki regionalnej Corina Cretu.

Juncker przeciwny, ale Berlin podtrzymuje

Szef KE Jean-Claude Juncker niedawno zadeklarował, że jest osobiście przeciwny pomysłom, by za łamanie zasad państwa prawa karać obcinaniem funduszy. I jak wynika z naszych rozmów w Brukseli, podobna niechęć wobec kar jest obecnie dość rozpowszechniona w KE. Również za sprawą poważnych wątpliwości prawnych, czy takie zabieranie funduszy dałoby się przeprowadzić w UE w sposób legalny. Zgodnie z obecnymi traktatami UE definitywne stwierdzanie złamania praworządności przez któryś z krajów UE jest możliwe tylko w ramach artykułu 7. Traktatu UE. Nie definiuje on dokładnie rodzaju kar (czyli może to być także zabieranie pieniędzy), ale wymaga jednomyślności wszystkich krajów UE – poza tym karanym.

Ale pomimo sceptycyzmu Junckera przedstawiciele rządu Niemiec nadal promują swój pomysł, który – na razie nieoficjalnie – zyskał poparcie m.in. ze strony Włoch. – Co decydowałoby o zawieszaniu funduszy? Unia ma artykuł 7. Traktatu o UE. Ma procedury dyscyplinujące w sprawie łamania przepisów unijnych. Istnieje też procedura KE na rzecz praworządności. Trzeba się nad tym jeszcze zastanowić – tłumaczyła Kirsten Scholl z niemieckiego ministerstwa gospodarki w unijnym Komitecie Regionów w ostatni poniedziałek (26.06.2017) w Brukseli. Natomiast Michael Schneider, sprawozdawca Komitetu Regionów co do polityki spójności, sprzeciwiał się pomysłom Berlina podczas debaty poświęconej m.in. niemieckiemu stanowisku w sprawie polityki regionalnej.

– Uważam, że nie powinno karać się regionów za politykę władz centralnych. Ponadto uważam, że to niemożliwe w UE pod względem prawnym– przekonywał Michael Schneider w Komitecie Regionów.

Schäuble broni Morawieckiego

Deutschland Kabinettssitzung Berlin | Finanzminister Wofgang Schäuble, CDU (Getty Images/A. Berry)

Szef niemieckiego resortu finansów Wolfgang Schäuble (CDU)

Wśród pomysłów, jak ewentualnie ominąć artykuł 7. Traktatu UE (wymagający jednomyślności), wymienia się w Brukseli ściślejsze powiązanie funduszy z dorocznymi zaleceniami gospodarczymi Rady UE. Mogą znaleźć się w nich zalecenia dla krajów Unii co do praworządności czy polityki migracyjnej. „Istnieje jasny związek między praworządnością i skutecznym wdrażaniem inwestycji prywatnych i publicznych wspieranych przez budżetu UE” – napisano w „dokumencie dyskusyjnym” KE.

Paradoksalnie to niemiecki minister finansów Wolfgang Schäuble pomógł w połowie czerwca ministrowi Mateuszowi Morawieckiemu w Radzie UE w wykreśleniu zapisów o „systemowym zagrożeniu dla państwa prawa” z zalecenia Rady UE dla Polski w 2017 r.

Budżet UE na okres po 2020 r. (KE skłania się do pięciolatki zamiast obecnej siedmiolatki) będzie wymagał jednomyślnej zgody wszystkich krajów UE co do głównych liczb i zadań budżetowych. Ale szczegółowe reguły polityki spójności, w której miałaby znaleźć się reguła „pieniądze za praworządność”, będą przyjmowane przez większościowe głosowanie w Radzie UE i Parlamencie Europejskim. Jednak w bardzo dużym stopniu to od kanclerz Niemiec i prezydenta Francji, którzy kierują „motorem eurointegracji”, będzie zależeć, że Unia pójdzie na dalsze potęgowanie napięcia bądź nawet konfrontację polityczną z Warszawą lub Budapesztem.

Dziura po brexicie

- To oczywiste, że dziury po brexicie nie da się załatać oszczędnościami. Nie chcemy nakładać nowych podatków, ale zastanawiamy się nad zwiększeniem udziału budżetu UE w podatkach już istniejących w Unii – powiedział Günther Oettinger. Roczny brytyjski wkład do budżetu UE to ok. 11 mld euro netto. Głównym dochodem budżetu UE są składki z budżetów członkowskich, ale do wspólnej kasy trafia też część wpływ z VAT. Bruksela rozważa zasilanie budżetu wpływami z handlu uprawnieniami na emisje CO2.

Tomasz Bielecki, DW Bruksela