Bruksela wytrąciła Kremlowi z ręki polityczne oręże | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 03.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Bruksela wytrąciła Kremlowi z ręki polityczne oręże

Niemiecka prasa rozpatruje decyzję prezydenta Putina o wycofaniu się z realizacji Gazociągu Południowego.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze: "Przypuszczalnie dopiero z historycznej perspektywy będzie można ocenić, czy mądrym posunięciem prezydenta Putina było uczynienie handlu gazem instrumentem geopolityki. Jego pra-poprzednicy w Związku Radzieckim byli w tym względzie dużo ostrożniejsi. Pomimo ostrego konfliktu systemów z Zachodem komunistyczni szefowie Kremla nigdy nie poddawali kwestii stosunków handlowych z Europą. Może lepiej rozumieli, że można się samemu okaleczyć prowadząc strategiczne pogrywki o swoje najważniejsze źródło dochodów. Putin odniósł teraz klęskę na tym polu, nota bene swoją pierwszą. To, że potknął się akurat na bułgarskim rządzie, jest ubocznym skutkiem jego własnej polityki polaryzacji w Europie Wschodniej".

"Nuernberger Zeitung“ uważa: "Pomimo całej buty Putina rosyjski rząd jest pod silną presją. Sankcje w odpowiedzi na jego politykę ws. Ukrainy już działają. Kurs rubla leci w dół. Najbardziej bolesny jest jednak spadek cen ropy i gazu. Powoduje to miliardowe straty w koncernach. Jak uczy doświadczenie, Rosja potrafi przetrzymać takie kryzysy. A spragnione energii Chiny już zacierają ręce. Nie ma jeszcze tylko infrastruktury, żeby dostarczać tam tych surowców, ale plany są już w szufladzie. Nadejdzie może dzień, kiedy Zachodowi zrzednie mina. Nie jest to zbyt różowa perspektywa".

"Landeszeitung" z Lueneburga jest przeciwnego zdania: "Pomimo, że zarzucenie projektu Gazociągu Południowego odbije się na bilansach Siemensa, Wintershalla i Europipe, odwrót Putina należy uznać za zwycięstwo UE. Bruksela wytrąciła Kremlowi z ręki polityczne oręże, przy pomocy którego chciał on poróżnić między sobą unijne państwa. Unia Europejska pojęła wreszcie, że polityka energetyczna nie jest tylko ważnym instrumentem ochrony klimatu ale także bezpieczeństwa. Gazociąg Południowy pozbawiłby Ukrainę wpływów z tytułu transmisji gazu; Serbia, Bułgaria oraz Węgry stałyby się bardziej uzależnione od Rosji; zostałyby swego rodzaju putinowskim przyczółkiem. Komisja Europejska zorientowała się w tym i naciskała na Sofię, by ta nie dała się złapać na lep Moskwy".

"Handelsblatt" ocenia, że "Gazprom będzie musiał znów w pełni korzystać z tranzytu przez Ukrainę, obok Gazociągu Północnego, jeżeli Rosja będzie chciała pozostać niezawodnym dostawcą gazu do Europy. Możliwe, że Putin znów będzie zarzucał Ukrainie, że podskubuje gdzieś na lewo gaz, a on nie jest w stanie zwiększyć dostaw, przez co będzie wywierał nacisk na UE, by ta, we własnym interesie, zrezygnowała z trzeciego pakietu energetycznego. Byłaby to zupełnie nowa faza putinowskiego pokera o władzę. Ale po ostatnim odwrocie Putina Europie nie pozostaje nic innego, jak jeszcze bardziej intensywnie szukać alternatyw do surowców z Rosji - i je znaleźć".

"Straubinger Tagblatt / Landshutter Zeitung" pisze: "Fakt, że Moskwa w gazowym pokerze próbuje jeszcze raz rozegrać kartę energetyczną, dokumentuje tylko, że kompletnie nie rozumie ona, o co chodzi krajom Unii Europejskiej. Owszem potrzebny jest im syberyjski gaz, ale tylko jeszcze przez kilka lat. Potem będzie można go zastąpić. Taka sytuacja oznacza, że Rosja ma bardzo niewiele czasu, by pokazać się w roli gospodarczego, niezbędnego partnera, który nie tylko szanuje prawo międzynarodowe, ale także podchodzi poważnie do europejskich reguł gry. Jeżeli tego nie zrobi, Europa także pod innymi względami odwróci się od swojego wschodniego sąsiada. Władimirowi Putinowi nie pozostało wiele czasu, żeby pojąć ten proces".

opr. Małgorzata Matzke