1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Bruksela: Spór o Nord Stream 2 zatacza coraz szersze kręgi

Wbrew zastrzeżeniom Niemiec Komisja Europejska otrzymała wsparcie 13 państw członkowskich w sporze o kontrowersyjny gazociąg Nord Stream 2.

Komisja Europejska chce prowadzić bezpośrednie rozmowy z Rosją na temat gazociągu. Na spotkaniu ministrów energii państw członkowskich UE w Brukseli 13 z nich opowiedziało się za przyznaniem Komisji Europejskiej stosownego mandatu.- Jestem co do tego absolutnym optymistą – oświadczył odpowiedzialny za sprawy unii energetycznej wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Maros Sefcovic w rozmowie z agencją Reutera.

Do rozbudowy Gazociągu Północnego dążą firmy z Rosji, Niemiec, Francji, Holandii i Austrii. Polska i kraje bałtyckie są przeciwne temu projektowi. Kanclerz Merkel podkreśliła niedawno, że niemiecki rząd uważa Nord Stream 2 za projekt biznesowy, a nie polityczny, stąd mandat dla Komisji Europejskiej do prowadzenia rozmów z Rosją miałby być niepotrzebny. Jednak projekt ma w samych Niemczech również wpływowych przeciwników w szeregach CDU i CSU.

"Katastrofalne konsekwencje"

Według relacji uczestników spotkania unijnych ministrów energii przedstawiciele Niemiec, Francji i Austrii nie zabrali głosu w dyskusji na ten temat. Obserwatorzy zwracają uwagę na to, że gdyby miało dojść do głosowania, kraje te nie byłyby w stanie zablokować udzielenia Komisji Europejskiej stosownego mandatu.

Według agencji Reutera Polskę i kraje bałtyckie wspierają między innymi Włochy oraz państwa Europy Północnej. Sama Komisja Europejska wielokrotnie wypowiadała się sceptycznie co do tego, czy projekt rozbudowy gazociągu jest zgodny z unijnym prawem.

Bezpośrednie pertraktacje Brukseli z Moskwą mogłyby zatrzymać budowę na wiele lat - obawiają się zwolennicy projektu.

Przed katastrofalnymi konsekwencjami dla bezpieczeństwa energetycznego Unii Europejskiej ostrzegł w rozmowie z agencją Reutera szef ukraińskiej dyplomacji Pawlo Klimkin. – Wspólnota uzależniłaby się od jednego źródła energii – ostrzegł ukraiński polityk.

Reuter / Bartosz Dudek