1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Brak porozumienia w Unii Europejskiej ws. Turcji

Zmiana stanowiska Berlina ws. Turcji nie znalazła poparcia wśród wszystkich unijnych szefów dyplomacji. Zgodność panowała w Tallinnie tylko ws. sankcji wobec Korei.

Estland EU Außenminster in Tallninn (picture-alliance/AP Photo/L. Treimann)

Spotkanie na szczycie unijnych szefów dyplomacji w Tallinnie

Zerwania negocjacji akcesyjnych z Turcją od dawna domaga się przy każdej okazji szef austriackiego MSZ Sebastian Kurz. Dlatego cieszy go, że teraz również Niemcy przychylają się do tego stanowiska – podkreślał na spotkaniu resortowych kolegów z innych krajów unijnych w Tallinnie. W zbliżających się wyborach w Austrii to jeden z tych chwytliwych tematów, którymi politycy karmią wyborców. Podjął go też w ub. sobotę (4.09.2017) w pojedynku telewizyjnym z kanclerz Angelą Merkel kandydat socjaldemokratów na kanclerza Martin Schulz.

Na razie brak poparcia dla zerwania negocjacji

Jednakże Kern i Schulz, a z nimi dotychczas ostrożna w wypowiedziach na ten temat kanclerz Niemiec, nie otrzymali poparcia wszystkich państw unijnych. Sprzeciwiają się temu na przykład Estonia i Finlandia. – Jestem przeciwny zakończeniu negocjacji. Dialog trzeba pozostawić otwartym – tłumaczył fiński minister spraw zagranicznych Timo Soini. 

W tym samym duchu wypowiedział się przedstawiciel Litwy. - Nie, nie, to byłoby błędem – przekonywał Linas Linkevicius. Przyznał, że „nie jest łatwo, ale musimy trzymać się umów”.

Szef belgijskiego MSZ Didier Reynders poprostu nie widzi żadnej potrzeby podejmowania jakichkolwiek działań: - Negocjacje tak czy tak zostały zamrożone i nic innego nie da się zrobić.

Po tych wypowiedziach stało się jasne, że zakończenie negocjacji z Turcją wypadło z agendy. Podjęcie decyzji w tej sprawie wymagałoby jednomyślności. Inną opcją byłoby formalne zamrożenie pertraktacji, co szefowie rządów UE musieliby uchwalić większością kwalifikowaną.

Estland österreichischer Außenminster Sebastian Kurz in Tallinn (Reuters/I. Kalnins)

Szef austriackiego MSZ Sebastian Kurz

Temu jednak sprzeciwia się Emmanuel Macron w wywiadzie, jakiego udzielił w Atenach, w którym wskazał na „niepokojące wynaturzenia”. Stwierdził też, że przez ostatnie miesiące Turcja „obiektywnie oddaliła się od UE”. To jednak – w opinii prezydenta Francji – nie wyklucza, że Turcja pozostanie ważnym partnerem w różnych kryzysach. Dlatego Macron nie chce zrywać rozmów z Turcją. Uważa on jednak, że należy wyciągnąć konsekwencje z zachowania prezydenta Erdogana, chociażby w kwestiach dotyczących unii celnej. Tym samym oczekiwania Turcji, że będzie ona rozszerzona, mogą okazać się płonne.

Gabriel w tarapatach

Dla szefa niemieckiego MSZ Sigmara Gabriela sytuacja ta jest trudna. W kampanii wyborczej - jeszcze przed telewizyjnym pojedynkiem Martina Schulza z szefową CDU Angelą Merkel – Sigmar Gabriel i niemiecka kanclerz podzielali stanowisko, że nie należy w relacjach z Turcją zatrzaskiwać drzwi. Przede wszystkim nie wtedy, jeśli niemieccy obywatele siedzą w tureckich więzieniach.

W Tallinnie Siegmar Gabriel tłumaczył unijnym szefom dyplomacji, że Martin Schulz ma w zasadzie rację. Gabriel podkreślił jednak, że to nie Unia Europejska oddala się od Turcji, lecz prezydent Recep Tayyip Erdogan oddala się coraz bardziej od europejskich wartości i kryteriów kopenhaskich, na podstawie których prowadzone są negocjacje akcesyjne.

Berlin Bundestagssitzung Gabriel am Rednerpult (picture-alliance/dpa/M. Kappeler)

Szef MSZ Niemiec Sigmar Gabriel

Szef niemieckiej dyplomacji powiedział też, że Niemcy długo okazywały cierpliwość i nie reagowały na prowokacje Ankary i obraźliwe porównywania współczesnych Niemiec z nazistowskimi Niemcami. To sam Erdogan nie chce aktywnie uczestniczyć w negocjacjach z UE, a Schulz tylko uznał ten stan rzeczy.

Dyskusja tak, ale żadnych uchwał

Nowe stanowisko Niemiec ws. Turcji nie będzie miało jednak żadnych konsekwencji na poziomie europejskim. Przed kolejnym spotkaniem na szczycie w połowie października, szefowie unijnych MSZ zamierzają przygotować dyskusję szefów rządów UE na ten temat, ponieważ do agendy szczytu chce ją włączyć Angela Merkel.

Najpierw zostanie wypracowane wspólne stanowisko, ponieważ podjęcie uchwał nie jest możliwe i cała kwestia turecka stanie się przedmiotem większej debaty.

Sigmar Gabriel tłumaczył, że należy przeanalizować wszystkie stanowiska. Na przykład Francja była wobec negocjacji akcesyjnych z Turcją zawsze bardzo sceptyczna. Jest to sygnał, że opinie na ten temat mogą ulec zmianie – podkreślił.

Zgodność co do sankcji wobec Korei

Wśród ministrów spraw zagranicznych, podobnie jak na posiedzeniu w Tallinnie szefów MON państw UE, nie było żadnych sprzeciwów odnośnie sankcji wobec Korei. Unia Europejska może niewiele zdziałać. W tej kwestii jest politycznym karłem. Chodzi o to, aby odciąć Koreę Północną od wszystkich źródeł finansowych. Można na przykład uniemożliwić statkom północnokoreańskim zawijanie do europejskich portów, czy też odesłać koreańskich pracowników, np. z Polski do domu. To wszystko miałoby bardziej symboliczny charakter. Ale, jak zaznaczyła szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, rosnąca liczba prowokacji Korei Północnej nie może pozostać bez odpowiedzi.

Przedstawiciele Unii Europejskiej podkreślali unisono, że w tym kryzysie nie ma mowy o jakichkolwiek opcjach militarnych i wskazywali na konieczność powrotu do rozwiązań dyplomatycznych, do negocjacji na temat redukcji broni jądrowej i pocisków balistycznych na Półwyspie Koreańskim. Kilka z unijnych państw wyraziło też gotowość przejęcia roli negocjatorów. Najpierw jednak główną rolę w negocjacjach mają przejąć Rosja i Chiny. Europa przejmie rolę upominającego i statysty.

Barbara Wesel / Barbara Cöllen