Borisow wzywa Polskę, Czechy i Węgry do solidarności: Bogatsze kraje UE też nam pomogły | Prasa | DW | 07.05.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Borisow wzywa Polskę, Czechy i Węgry do solidarności: Bogatsze kraje UE też nam pomogły

„FAZ” stawia krajom Grupy Wyszehradzkiej za przykład premiera Bułgarii, który popiera propozycję stałej relokacji uchodźców na terenie UE.

Griechenland Flüchtlinge auf Chios

Uchodźcy na greckiej wyspie Chios

„Oto trochę solidarności także z Europy Wschodniej” – zauważa „Frankfurter Allgemeine Zeitung” („FAZ”). Cytuje premiera Bojko Borisowa, który w wywiadzie dla AFP krytykuje państwa Grupy Wyszehradzkiej, w tym Polskę, za sprzeciw wobec najnowszej propozycji podziału uchodźców. - Kiedy bogate kraje, których podatnicy okazują solidarność biedniejszym członkom UE, same są pod presją przez duży napływ migrantów, wtedy my też musimy okazać się solidarni i gotowi do pomocy - powiedział Borisow, premier najbiedniejszego kraju UE.

„FAZ” przypomina, że po unijnych uzgodnieniach dotyczących przejęcia uchodźców od Grecji i Włoch z czerwca 2015, Bułgarii przypadło 1,2 tys. osób. Ostatecznie Bułgaria przyjęła dwie osoby, z których jedna i tak wyjechała do Europy Zachodniej.

Borisow: Siłą ich nie zatrzymamy

Jak podkreśla niemiecki dziennik, kraj ten jest w innej sytuacji niż państwa wyszehradzkie nie tylko dlatego, że jest biedniejszy i oferuje imigrantom mniejsze wsparcie socjalne. Nie należy też do strefy Schengen, przez co jest mniej atrakcyjny dla imigrantów. „Nie chcą tu zostać” – przyznaje Borisow. „Mamy zbudować jakieś więzienie, by zatrzymać ich siłą?” – pyta.

Premier Bułgarii, mimo deklaracji solidarności, odrzuca propozycję Komisji Europejskiej, by państwa, które nie przyjmą swojego przydziału uchodźców, musiały za to płacić. Według doniesień mediów mogłoby to być nawet 250 tys. euro za jedną nieprzyjętą osobę. Przeciw przyjęciu nowych kwot uchodźców i - generalnie - mechanizmowi stałej relokacji stanowczo opowiedział się premier Węgier. Przeciw jest też polski rząd, a opcję kar skrytykowała PO ustami m.in. Grzegorza Schetyny.

oprac. Monika Margraf