Bonn ciągle jeszcze czuje się trochę stolicą Niemiec | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 21.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Bonn ciągle jeszcze czuje się trochę stolicą Niemiec

Większością zaledwie 18 głosów 20 czerwca 1991 roku Bundestag podjął decyzję o przeniesieniu stolicy z Bonn do Berlina. 25 lat później przeprowadzka nadal nie jest stuprocentowa.

Erster Güterzug mit Mobiliar und Akten aus Bonn in Berlin

Pierwszy kontenerowiec przewozi z ministerstw w Bonn 100 ton mebli i akta do Berlina

Przez pół wieku Bonn było politycznym centrum zachodnich Niemiec. Parlamentarzyści cieszyli się biurami z widokiem na Ren, cała dzielnica rządowa z centralną osią – Adenauerallee, była do ogarnięcia bez mała podczas jednego, dłuższego spaceru. Potem jednak przyszedł upadek berlińskiego muru, zjednoczenie Niemiec i kres politycznej sielanki nad Renem. – Nikt nie zaprzeczy, szanowni Koledzy i Koleżanki, że nad Renem dobrze się żyje i przyjemnie pracuje. Ale nie może tu chodzić o nasze samopoczucie i naszą wygodę – tymi słowami zwrócił się do posłów Bundestagu socjaldemokrata Willy Brandt.

Polityk chadecji Norbert Blüm był innego zdania. – Pozostawmy małemu Bonn parlament i rząd. Bez nich miasto straci dużo. Berlinowi parlament i rząd przysporzą tylko nowe problemy: mieszkaniowe, przestrzenne, infrastruktury – argumentował Blüm.

Kontrowersyjna dyskusja

Deutschland Bundestag Berlin erster Sitzung im Reichstag Flash-Galerie

Pierwsze posiedzenie Bundestagu po przebudowie i rewitalizacji gmachu Reichstagu, 19 kwietnia 1999

Brandt i Blüm byli dwoma z ponad 100 mówców, którzy zabrali głos w gorącej dyskusji o przyszłą lokalizację stolicy zjednoczonych Niemiec. Chodziło o koszty, miejsca pracy, także o obawy o nowy centralizm.

Różnica zdań dzieliła wszystkie partie. Zdaniem Wolfganga Thierse zdegradowanie Berlina do miasta pełniącego czysto reprezentacyjne funkcje polityczne, byłoby upokorzeniem nie tylko dla mieszkańców Berlina, ale całych wschodnich Niemiec. Anke Fuchs natomiast krytykowała, że zjednoczony Berlin nie poradzi sobie z tym dodatkowym ciężarem, jakim byłoby przeniesienie nad Szprewę jeszcze parlamentu i rządu. Oboje, Thierse i Fuchs, to politycy SPD.

Decydujący głos Wolfganga Schäuble

Bonn - Der Posttower (vorne), der Lange Eugen (hinten), die Deutsche Welle (M)

Bonn prosperuje m.in. jako jedna z oficjalnych, europejskich siedzib ONZ. Na zdjęciu centrala niemieckiej poczty: Posttower (z p.), „Langer Eugen” dawny biurowiec parlamentarzystów, dziś siedziba ONZ (z l.) i kompleks Deutsche Welle (w środku)

Długo wszystko wskazywało na to, że stolicą pozostanie Bonn. Dopóki na mównicę nie wszedł Wolfgang Schäuble (CDU) i sprecyzował, o co właściwie chodzi. – Począwszy od mostu powietrznego, poprzez 17 czerwca 1953 i budowę muru w sierpniu 1961, skończywszy na 9 listopada 1989 i 3 października 1990: jak żadne inne miasto Berlin zawsze był dla całych Niemiec symbolem jedności i wolności, symbolem demokracji i państwa prawa – mówił Schäuble.

20 czerwca 1991 o 21:47 zakończono w Bundestagu liczenie głosów. Większością zaledwie 18 głosów parlamentarzyści opowiedzieli się za stolicą w Berlinie. Kiedy trzy lata później szczegóły przeprowadzki uregulowała specjalna ustawa, Berlin był już jednym wielkim placem budowy. 19 kwietnia 1999 roku niemiecki parlament wprowadził się do gmachu Reichstagu, przewodniczącym Bundestagu był Wolfgang Thierse. Jak wówczas mówił, wszystkie wątpliwości zostały usunięte, wspólny niemiecki parlament znowu wprowadza się do jednej siedziby, „wszystkie – nie, prawie wszystkie problemy zostały rozwiązane”.

Republika w podróży

Dla polityków, dla pracowników administracji rządowej zaczęły się lata podróżowania między Szprewą a Renem. Dawna stolica RFN ciesząca się teraz mianem miasta federalnego Bonn zatrzymała sześć z 14 ministerstw federalnych, co zostało wynegocjowane jako kompromis między zwolennikami a przeciwnikami przenosin. Także te 14 ministerstw osiadłych w Berlinie ma swoje przedstawicielstwa w Bonn. Mieści się tam też druga siedziba prezydenta Niemiec i kanclerza.

I tak od prawie ćwierć wieku między Berlinem i Bonn lata urzędniczy wahadłowiec, przenosząc w obydwie strony ludzi i dokumenty. Całkowite przenosiny rządu do Berlina są nadal tematem dyskusji. Rozpalić może ją znowu zapowiedź minister budownictwa Barbary Hendricks, która jeszcze w tym roku chce dokonać swego rodzaju inwentaryzacji urzędowania rządu między Berlinem i Bonn.

ARD, dpa / Elżbieta Stasik