„Berliński apel″: zapobiec klęsce głodu | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 13.04.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

„Berliński apel": zapobiec klęsce głodu

Róg Afryki i Jemen znajdują się u progu klęski głodu. Organizacjom humanitarnym dotkliwie brakuje jednak pieniędzy. W Berlinie NGO i politycy wystosowali wspólny apel do światowej społeczności.

Najpierw zdychają wielbłądy, potem umierają ludzie – taka jest reguła klęsk głodu, mówił w środę (12.04.2017) w Berlinie niemiecki minister ds. współpracy gospodarczej i rozwoju Gerd Müller. Klęska głodu toruje sobie właśnie drogę w Nigerii, w Rogu Afryki (Somalia) i Jemenie. Sytuacja jest dramatyczna. Minister Müller dopiero wrócił z tego regionu. – Widziałem martwe wielbłądy – ostrzegał Müller na spotkaniu z dziennikarzami.

Organizacje humanitarne i ONZ alarmują od miesięcy. W Afryce Wschodniej panuje największa od pół wieku susza. Ale także w Jemenie, gdzie przy wsparciu zagranicy, w tym USA, trwa wojna domowa, kończą się zapasy żywności. W sumie w Somali, Sudanie Południowym, Nigerii i Jemenie zagrożone jest życie 20 mln ludzi – wskazuje na dramatyczną sytuację Filippo Grandi, wysoki komisarz Narodów Zjednoczonych do spraw uchodźców (UNHCR). Tylko do Ugandy napływa codziennie z Sudanu Południowego blisko dwa tysiące ludzi. Przyczyny tego exodusu: konflikt zbrojny, susza i wypędzenia – tłumaczył Grandi dziennikarzom na konferencji prasowej w ministerstwie spraw zagranicznych Niemiec.

Äthiopien Bundesentwicklungsminister Gerd Müller in der Somali-Region (picture-alliance/dpa/K. Nietfeld)

Gerd Müller w obozie dla somalijskich uchodźców w Etiopii, 3.04.2017

Właśnie w berlińskim MSZ, na zaproszenie szefa niemieckiej dyplomacji Sigmara Gabriela, spotkali się w środę przedstawiciele międzynarodowych organizacji humanitarnych, by zastanowić się nad możliwością zapobieżenia nadchodzącej katastrofie – i wystosować do światowej społeczności żarliwy apel o pomoc.

„Haniebny" brak pieniędzy

„Berliński apel" ma skłonić państwa, ale też osoby prywatne, do działania. Pilnie potrzebne są bowiem pieniądze. Obietnice, jakie uzyskały dotąd Narody Zjednoczone, opiewają na zaledwie 20 procent niezbędnej sumy. Tylko na natychmiastową pomoc UNHCR potrzebuje 4,4 mld dolarów. Rząd w Berlinie postawił już do dyspozycji dodatkowo 400 mln euro na pomoc dla zagrożonego regionu.

To „haniebne", jak mówił Müller, że na potrzeby organizacji humanitarnych wpływa tak mało pieniędzy. Światowa społeczność musi okazać konieczną solidarność. Tymczasem prawie 90 procent potrzebnego wsparcia pochodzi od ośmiu państw donatorów, podczas gdy inne w ogóle się nie angażują. Müller wyraźnie wskazał tu na Rosję i Arabię Saudyjską. Ale także Chiny nie świadczą jakiejkolwiek pomocy. Nie chodzi przy tym o astronomiczne sumy, choćby w porównaniu do wydatków na zbrojenia. W najbliższych miesiącach trzeba ten temat poruszyć – podkreślał Müller.

Credo „Berlińskiego apelu”: pomoc musi nastąpić szybko. Ludzie walczą o przetrwanie – informował niemiecki minister. Jednocześnie podkreślił, że Niemcy podjęły tę inicjatywę z moralnego obowiązku – a nie ze strachu przed nowym napływem uchodźców.

– Robimy to, bo ludzie są w wielkiej potrzebie – zaznaczył Gerd Müller.

Naomi Conrad / Elżbieta Stasik

 

Redakcja poleca