1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Angela Merkel u szejków naftowych

Kanclerz Niemiec składa wizytę w Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Oba te państwa cierpią wskutek malejących wpływów z eksportu ropy naftowej, ale wciąż starcza im pieniędzy na zakup broni.

Kanclerz Angela Merkel udaje się w niedzielę 30 kwietnia z wizytą do Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Towarzyszy jej liczna delegacja handlowa, złożona z ważnych przedstawicieli niemieckiej gospodarki. Wśród członków delegacji nie ma jednak ani jednego przedstawiciela przemysłu zbrojeniowego. 

Cele oficjalne i mniej oficjalne

Jednym z celów tej wizyty jest przygotowanie szczytu G-20, który odbędzie się w Hamburgu 7 i 8 lipca br. pod hasłem "Kształtowanie zglobalizowanego świata". Arabia Saudyjska została zaproszona do wzięcia udziału w tej imprezie jako gość obok Hiszpanii, Singapuru, Holandii i Norwegii. Niezależnie od tego wizyta niemieckiej kanclerz ma doprowadzić do podpisania porozumień rządowych i gospodarczych mających ograniczyć bariery handlowe  między RFN i Arabią Saudyjską. Nie planuje się natomiast nowych umów ws. eksportu niemieckiej broni i innego sprzętu wojskowego. Głównymi tematami rozmów politycznych z przedstawicielami saudyjskiej rodziny królewskiej będą: zwalczanie terrorystyczmych bojówek tzw. Państwa Islamskiego, wojna domowa w Syrii oraz udział Arabii Saudyjskiej w wojnie domowej w Jemenie.

Najpierw Angela Merkel spotka się w Dżuddzie, drugim co do wielkości mieście Arabii Saudyjskiej i największym porcie nad Morzem Czerwonym, z królem Salmanem ibn Abd al-Azizem Al Su’udem. W rozmowach uczestniczyć będą także należący do rodziny królewskiej szefowie resortów spraw wewnętrznych i obrony narodowej.

Niemiecka kanclerz chce spotkać się w Dżuddzie także z przedstawicielami społeczeństwa obywatelskiego Arabii Saudyjskiej i kobietami prowadzącymi działalność gospodarczą.

Kontrowersyjne dostawy broni

W styczniu br. obradująca w trybie niejawnym Federalna Rada ds. Bezpieczeństwa zezwoliła na dostarczenie Arabii Saudyjskiej pierwszych dwóch z zamówionych 48 łodzi patrolowych dla saudyjskiej straży przybrzeżnej. Decyzję tę ostro skrytykowała wtedy opozycyjna partia Zielonych, podkreślająca autorytarny i opresyjny system rządów w tym kraju. Arabia saudyjska jest jednak ważnym sojusznikiem Zachodu w walce z międzynarodowym terroryzmem, co sprawia, że państwa zachodnie wolą czasem nie dostrzegać nieprzestrzegania w niej norm państwa prawnego.

Wiosną 2015 roku Arabia Saudyjska wmieszała się w wojnę domową w Jemenie, uznając popierany przez szyicki rząd w Teheranie ruch Huti za zagrożenie dla siebie. Rijad nie chce mieć u swoich granic "zastępczego Iranu" i dlatego od marca 2015 saudyjskie lotnictwo wojskowe bombarduje pozycje bojowników Huti. Niestety, podczas tych nalotów ginie także wiele osób cywilnych. Arabia Saudyjska dostarcza ponadto broni dla zwolenników prezydenta Hadiego.

Czołgi, pistolety i inna "drobnica"

W kwietniu 2015 rząd w Berlinie zgodził się na sprzedanie Rijadowi 100 małych dronów rozpoznawczych, radiostacji i części zamiennych do czołgów o wartości 12,8 mln euro. Wcześniej, w marcu i lutym, wartość niemieckiego eksportu broni do Arabii Saudyjskiej wyniosła 16 mln euro. Dostarczono jej wtedy amunicję czołgową i strzelecką oraz różne  części zamienne dla broni pancernej i artylerii rakietowej.

Wynika to z odpowiedzi rządu na interpelację partii Lewica. Przy okazji wyszło na jaw, że wśród dostaw broni dla zwolenników prezydenta Hadiego w Jemenie są niemieckie karabiny automatyczne HK G3.

Wyraźny spadek wymiany handlowej

Niskie ceny ropy naftowej wpłynęły na spadek wymiany handlowej Niemiec z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. W przypadku Arabii Saudyjskiej spadek ten wyniósł w roku ubiegłym prawie 25 procent . W rezultacie Niemcy dostarczyły Arabii Saudyjskiej różnych towarów za 7,3 mld euro. Najważniejszą pozycją w handlu z tym krajem są specjalistyczne obrabiarki oraz samochody.

W przypadku Zjednoczonych Emiratów Arabskich jest podobnie, chociaż nie widać tego w liczbach. W roku ubiegłym niemiecki eksport do Emiratów zwiększył się o 0,3 procent i osiągnął wartość 14,5 mld euro, ale lwią część sprzedaży stanowią drogie samoloty pasażerskie, w tym wielkie airbusy A380 dla linii Emirates. W rzeczywistości Niemcy sprzedają do Emiratów Arabskich coraz mniej. Stąd ujęcie w planie rozmów kanclerz Merkel zniesienia jak największej liczby przeszkód wpływających negatywnie na wzrost wymiany handlowej.

Rolf Wenkel / Andrzej Pawlak