75. rocznica masakry w Babim Jarze. ″Jak bydło″ | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 29.09.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Historia Najnowsza

75. rocznica masakry w Babim Jarze. "Jak bydło"

75 lat temu w wąwozie Babi Jar koło Kijowa Niemcy dokonali największej masowej egzekucji w czasie II wojny światowej rozstrzeliwując w ciągu kilku dni ponad 30 tys. osób.

Ukraine Gedenkstätte Babi Jar bei Kiew (DW/A. Magazowa)

Wasili Michajłowski przy swoim zdjęciu upamiętniającym ocalałych z masakry

 

Wasili Michajłowski dobrze pamięta ten dzień z końca września 1941. Miał wtedy cztery lata, kiedy w zajętym przez Niemców Kijowie pojawiły się nagle ulotki. Okupanci wzywali w nich wszystkich Żydów, by stawili się w podanym miejscu na peryferiach miasta. Był słoneczny jesienny dzień. – Ulice były pełne ludzi, którzy na wózkach pchali cały swój dobytek – wspomina Michajłowski.

W drodze na miejsce kaźni

Wasili wyruszył w drogę wraz ze swoją nianią Nadją. Jego mama zmarła krótko po jego urodzeniu. Ojciec trafił do niemieckiej niewoli jako żołnierz Armii Czerwonej. Po ucieczce z obozu jenieckiego został zastrzelony.

Dozorca domu, w którym mieszkali, nakazał Nadii zaprowadzić "to żydowskie dziecko" do Babiego Jaru. Nadja, która jak wspomina Wasilij, "nie była szczególnie piękna, ale za to bardzo kochana", posłuchała. Następnego ranka oboje wyruszyli do odległego o 7 km wąwozu – razem z tysiącami innych ludzi.

– Byłem bardzo szczęśliwy, bo myślałem, że idziemy na coś takiego jak pochód pierwszomajowy albo święto rewolucji – opowiada Wasili Michajłowski. – Powiedziałem do Nadii: kup mi balonik albo chorągiewkę.

2. Weltkrieg Ermordungen in der Ukraine 1942 (AP)

W Babim Jarze Niemcy zamordowali w czasie wojny łącznie około 70 tys. osób

Pędzili nas jak bydło

To, co zobaczyli na własne oczy, przeszło wszelkie wyobrażenia o barbarzyństwie - największą egzekucję przez rozstrzelanie dokonaną przez Niemców w czasie II wojny światowej. W ciągu dwóch dni w Babim Jarze zamordowano 34 000 osób, w ogromnej większości Żydów.

Kiedy Wasili i Nadja wraz z tłumem ludzi zbliżyli się do wąwozu, żołnierze utworzyli szpaler i zaczęli pędzić swoje ofiary w kierunku strefy śmierci.

– Bili nas, popychali kolbami i pałkami i pędzili jak bydło – wspomina Michajłowski. – W pewnym momencie doszliśmy do czegoś w rodzaju szlabanu. Michajłowski przypomina sobie, jak wiedziona przytomnością umysłu Nadja pokazała policjantowi swoje dokumenty i powtarzała – jestem Ukrainką, jestem Ukrainką, a to jest moje dziecko. Odprowadziliśmy tylko naszych państwa.

Jeden z esesmanów złapał ją za kołnierz i wywlókł za ogrodzenie. – Pokazał nam małe przejście i powiedział "idź i zabierz to dziecko" – wspomina Michajłowski.

Nadja i Wasili zdawali sobie sprawę, co działo się z ludźmi, którzy dotarli do skraju wąwozu. – Słyszeliśmy płacz i krzyki, ale samoloty które przelatywały nad nami zagłuszały je. Z megafonów słychać było też głośną muzykę – wspomina.

Denkmal für die Holocaust-Opfer von Babi Jar (picture-alliance/ dpa)

Papież Jan Paweł II modli się pod pomikiem ofiar masakry w Babim Jarze (2001)

Spór o upamiętnienie

To, co wydarzyło się wtedy wąwozie, przez wiele dziesięcioleci było przemilczane przez sowiecką historiografię. Radzieckie władze nie zgadzały się więc na upamiętnienie ofiar. Gdy w końcu postawiono pomnik – wielką statuę z brązu przedstawiającą człowieka z powykręcanymi z bólu palcami – ofiary określono mianem "obywateli radzieckich".

Na krótko przed rozpadem Związku Radzieckiego miejscowi Żydzi postawili własny, skromniejszy pomnik. Po odzyskaniu niepodległości przez Ukrainę rząd w Kijowie zaczął uroczyście upamiętniać ofiary.

Tak też jest w 75. rocznicę masakry. Obchody obejmują wielką konferencję, pokazy filmów, koncerty i wystawy. Na główną uroczystość zaproszony został także prezydent Niemiec Joachim Gauck. W pobliżu miejsca kaźni stanąć ma w przyszłości wielkie muzeum Holocaustu.

Ukraine 65. Jahrestag von Babi Jar (AP)

Kadisz - uroczysta modlitwa za zmarłych przy pomniku upamiętniającym zamordowanych Źydów w Babim Jarze

Kontrowersje

Rocznicowe obchody nie obyły się jednak bez kontrowersji. Żydzi byli wprawdzie największą, ale nie jedyną grupą ofiar masakry w Babim Jarze. W kolejnych egzekucjach w latach 1941-1943 mordowano tutaj także Romów, Polaków, rosyjskich jeńców i pacjentów szpitali psychiatrycznych. W sumie liczba ofiar rozstrzeliwań mogła przekroczyć 70 tysięcy.

W związku z tym przedstawiciele wspólnoty żydowskiej obawiali się na przykład, że podkreślanie wieloetnicznego charakteru zbiorowej mogiły może odwrócić uwagę od postrzegania Babiego Jaru jako elementu składowego zbrodni Holocaustu.

Dodatkowym problemem jest to, że także ukraińscy nacjonaliści, którzy w czasie okupacji niemieckiej dopuszczali się wielu zbrodni, chcieli uczcić także swoich pobratymców. Niemcy mordowali bowiem w Babim Jarze także członków Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN). Ostatecznie nie wzięli oni jednak udziału w oficjalnych obchodach.

– Ta szczególna rocznica powinna zostać wykorzystana do tego, by rozpocząć szeroką dyskusję na temat Holocaustu i nienawiści na tle rasowym i wszystkich wynikających z tego niebezpieczeństw. Trzeba czcić pomordowanych, ale i uświadamiać żyjących – mówi Adrian Karantycky, dyrektor ukraińsko–żydowskiego miejsca pamięci.

Ostatni świadkowie

Wasili Michajłowski jest jednym z trzech ostatnich żyjących jeszcze świadków masakry. Niemiecką okupację przeżył tylko dzięki odwadze lekarki, która ukryła go wraz z innymi żydowskimi dziećmi w jednym z sierocińców. Po wojnie został adoptowany. Do dzisiaj mieszka w domu położonym tylko 100 m od ulicy, z której Nadja i on wyruszyli do Babiego Jaru.

Ale dziś nie żyje tylko samymi wspomnieniami. O wiele bardziej martwi go los współczesnych ludzi we wschodniej Ukrainie – przede wszystkim dzieci, które jak on, 75 lat temu, naznaczone są przez wojnę. – Jak te biedne dzieci dają sobie z tym radę? Przede wszystkim te, które straciły rodziców? – pyta. – To straszne być sierotą, ktoś kto tego nie doświadczył, nigdy tego nie zrozumie – dodaje.


David Stern / Bartosz Dudek