″5 polskich cech, które Niemcy mogłyby sobie przyswoić″ | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 17.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

"5 polskich cech, które Niemcy mogłyby sobie przyswoić"

„Huffinger Post“ publikuje w niemieckiej edycji obszerny artykuł, w którym przekonuje, że Niemcy mogłyby teraz wiele nauczyć się od Polski przeżywającej spektakularny rozwój gospodarczy.

Czasy, kiedy Niemcy patrzyli na wschodniego sąsiada z politowaniem, bądź z rozbawieniem mijają bezpowrotnie, pisze „Huffinger Post“ w swym niemieckim wydaniu. Prawdziwy cud gospodarczy, jaki dziś przeżywa Polska, nie dotarł jeszcze w pełni do świadomości ogółu społeczeństwa w Niemczech, zauważa autor artykułu Sebastian Christ. W obszarze polityki zagranicznej Niemiec Polska jest, co najmniej od wybuchu kryzysu ukraińskiego, jednym z najważniejszych partnerów RFN. Poza tym autor artykułu uważa, że Polacy wydają się odczuwać to, czego Niemcom brakuje: radość życia. I wymienia 5 cech Polaków, które mogliby przejąć od nich Niemcy.

Pierwsza z nich to optymizm. Sebastian Christ pisze o zmniejszającej się w Polsce stopie bezrobocia, chociaż, jak przyznaje, miejscami jeszcze krytycznej. Pisze też o bogaceniu się klasy średniej, co napawa Polaków optymizmem. Autor cytuje konkluzję berlińskiej „Die Welt”, która już dwa lata temu napisała, że „Polacy nauczyli się tego, czego niektórzy w UE jakoś się oduczyli: zakasywania rękawów”.

Od Polaków Niemcy mogliby też nauczyć się pragmatyzmu, pisze autor. Porównuje on trudną sytuację po przełomie z roku 1989 w Polsce i NRD przypominając, że w trudnym okresie transformacji Polacy szukali szczęścia za granicą. „Na tym właśnie polega zdolność do obiektywnej oceny sytuacji, która w połączeniu z dużą dozą inicjatywy własnej sprzyja polskiej gospodarce”.

Trzecia cecha, którą w opinii autora niemieckiej edycji „Huffinger Post“ mogliby od Polaków przejąć Niemcy, jest solidarność. I tu autor wskazuje palcem na polityków, którzy w sytuacji najniższej od 20 lat stopy bezrobocia w Niemczech, zerowego poziomu długu publicznego, składali wyborcom obietnice, za które drogo zapłacą przyszłe pokolenia. Natomiast w Polsce, pisze, kryzys finansowy w 2008 roku pozostawił mało śladów, gdyż banki wstrzymywały się od ryzykownych spekulacji. Zaś rząd konserwatywno-liberalny obniżył podatki, aby ożywić gospodarkę i zrezygnował z prezentów wyborczych finansowanych z kredytów. Ta ostrożna polityka premiera Donalda Tuska była wyjątkowa w całej Europie, dzięki czemu rok później Polska odnotowała wzrost, a dzisiaj jej PKB jest o 20 proc. wyższy niż przed kryzysem, zaznacza dziennik.

Czwartą cechę, którą Sebastian Christ radzi Niemcom przejąć od Polaków jest „legendarne umiłowanie wolności”. Przypominając polskie zrywy i krytyczną postawą wobec Rosji, z której się podśmiewano i nazywano „polską histerią”, autor krytykuje lekkomyślne pomijanie przez Niemcy polskich ostrzeżeń odnośnie sytuacji na Ukrainie. Krytykuje też udawane niedostrzeganie zbrojenia się Rosji od czasu konfliktu z Gruzją, czy łamanie praw człowieka oraz traktowanie Rosji jako rzetelnego partnera.”Spojrzenie Polaków na polityczne realia jest idealistyczne i jednocześnie proste i jasne. Tam, gdzie my Niemcy próbujemy argumentami zapożyczonymi z Realpolitik, czyli obiektywnymej oceny własnych możliwości i interesów, wytłumaczyć wszystko, co jest trudne do zniesienia, cele polityki w Polsce służą temu, co najważniejsze – wolności”.

Autor artykułu przypomina szereg zrywów wolnościowych Polaków, krótkie okresy niepodległości w historii Polski i odzyskanie pełnej suwerenności w latach 1989/1990. „Tę historyczną szansę nasz sąsiad potrafił wykorzystać”, zaznacza. „A teraz buduje lepszą przyszłość”, stwierdza. I ta postawa Polaków nastawionych na przyszłość jest, w opinii Sebastian Christa, godna naśladowania. „Ta droga nie zawsze jest prosta. Dla ludzi, którzy wierzą, że najlepsze czasy są jeszcze przed nami, Warszawa, Gdańsk i Kraków są obecnie lepszym miejscem niż Stuttgart, Drezno czy Düsseldorf, w którym można zrealizować swoje najśmielsze nawet plany i marzenia".

opr. Barbara Cöllen