1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Felieton

Żegnaj, fundacjo. Dawna posiadłość Bismarcka na sprzedaż

Nic nie wskazuje na konflikt, w którym emocje sięgają zenitu. Tabliczka z napisem: „Akademia Europejska w Kulicach” i mniejsza: „Uniwersytet Szczeciński. Zespół Pałacowo-Dworski w Kulicach”, spokojnie wiszą przy wejściu.

W holu ten sielski widok zaburza kilka plastikowych worów z nieokreśloną zawartością. W sekretariacie i gabinecie nastrój niepewności przed wyprowadzką. Lisaveta von Zitzewitz wita mnie swoim szerokim uśmiechem. Zawsze kiedy ją spotykam mam poczucie, że w żyłach tej pięknej kobiety płynie błękitna krew. Częstuje mnie herbatą. Rozmawiamy o tym i owym, aby wreszcie zadać fundamentalne pytanie. O co ten konflikt z Uniwersytetem Szczecińskim? Tli się od dawna, ale pani von Zitzewitz nigdy nie chciała o nim mówić otwarcie. Raczej dawała do zrozumienia, że coś jest nie tak. Co jest nie tak?

Żeby to wyjaśnić trzeba sięgnąć do historii rodu von Bismarck. Ale nie „Żelaznego Kanclerza” lecz jego bratanka Filipa, którego własnością były Kulice do końca wojny. Majątek i pałac z folwarkiem. Jednak wojna zmieniła wszystko, także właścicieli Kulic.

Narodziny Akademii

ARCHIV - Der Ehrenvorsitzende des CDU-Wirtschaftsrates, Philipp von Bismarck, ist tot (Archivfoto vom 09.03.1981). Nach Angaben des Verbandes vom Samstag (22.07.2006) starb er am vergangenen Donnerstag im Alter von 92 Jahren in Obernholz bei Celle. Philipp von Bismarck, der am 19. August 1913 in Jarchlin/Pommern geboren wurde, gehörte als Generalstabsoffizier der Widerstandsgruppe gegen Adolf Hitler um General Henning von Tresckow an. Von 1969 bis 1978 war er CDU-Bundestagsabgeordneter und von 1978 bis 1989 Mitglied des Europäischen Parlament. Von 1970 bis 1983 war von Bismarck Vorsitzender des Wirtschaftsrates der CDU, der ihn als Ehrenvorsitzenden mit der Ludwig-Erhard-Gedenkmünze auszeichnete. dpa +++(c) dpa - Bildfunk+++

Philipp von Bismarck (1913-2006) uczestniczył w spisku przeciwko Hitlerowi. Po wojnie angażował się na rzecz pojednania z Polską

Po latach komunistycznej, rabunkowej gospodarki z pałacu zostały tylko ruiny. W 1995 r. Philipp von Bismarck po raz pierwszy odwiedził to miejsce po wojnie. Postanowił odbudować siedzibę swojego rodu. W tym celu założył Fundatia Europea Pomerania. Po kilku latach starań udało się od Agencji Nieruchomości Rolnych wydzierżawić zespół pałacowo-dworski i za pieniądze z Niemiec doprowadzić go do świetności. Powstała Akademia Europejska w Kulicach. Urodzona w Hamburgu slawistka – Lisaveta von Zitzewitz, córka wypędzonych z Pomorza właścicieli majątku w Sycewicach, została jej dyrektorem. W pałacu organizowano seminaria i konferencje naukowe, warsztaty dla młodzieży, spotkania Polaków z Niemcami. Kilka osób ze wsi pracowało przy obsłudze gości i utrzymaniu obiektu. Były wspaniałe plany rozbudowy bazy noclegowej, bo własna była za mała. Czas był jednak nieubłagany. Philipp von Bismarck był coraz starszy i nie miał już sił, aby osobiście angażować się w działalność Fundacji. W dodatku jego żona wymagała stałej opieki. Przestał przyjeżdżać do Kulic. Bardzo dobra współpraca z naukowcami z Uniwersytetu Szczecińskiego dawała nadzieję, że uczelnia poprowadzi dzieło Bismarcka po jego śmierci. Takie były zapewnienia. W 2002 roku Fundacja przekazała dzierżawiony obiekt Uniwersytetowi. Sporządzono stosowną umowę. Wybrano nowy zarząd, którym kierowały dwie osoby – po jednym przedstawicielu Fundacji i Uniwersytetu. To on bez konsultacji z Lisawetą von Zitzewitz przekazał w 2002 roku Uniwersytetowi również majątek ruchomy, wart prawie 183 tys. złotych. W 2007 roku ówczesny rektor US -  prof.dr hab. Waldemar Tarczyński - oświadcza, że: ”ruchomości wymienione w protokole przekazania z dnia 10 czerwca 2002 roku, nigdy nie zostały skutecznie przejęte przez Uniwersytet (…) i są własnością Fundacji – Akademia Europejska Kulice – Kuelz. Kiedy  Lisaweta von Zitzewitz wraca z urlopu, zastaje w swoim gabinecie inną osobę. Jej rzeczy w kartonach wyniesiono do piwnicy.

Wzajemne niesnaski

Lisaweta von Zitzewitz - Direktorin der Europaischen Akademie Kuelz - Kulice, Polen. Autor: Heribert Maurer Bild geliefert von Z. Plesner von Radio Szczecin/Polen, samt Rechteerklärung des Fotografen Heribert Maurer.

Lisaweta von Zitzewitz

Von Zitzewitz oddaje sprawę do sądu. Władze Uniwersytetu są oburzone. Przecież teraz to one są jedynym prawnym właścicielem pałacu w Kulicach. Fundacja ma tylko zagwarantowane umownie korzystanie z niego, ale na warunkach narzucanych przez uczelnię. A nie są one łatwe. Fundacja musi planować swoje seminaria na rok z góry i uzgadniać terminy z Uniwersytetem, mimo iż ten nie prowadzi tam praktycznie żadnej działalności, poza wynajmem sal na bankiety, wesela czy spotkania firmowe. Wzajemne rozliczenie usług odbywa się na zasadzie barteru. Jedni drugim wystawiają faktury opiewające na 50 tys. rocznie.  W tej atmosferze zwalnia się jedna z pracownic. Nie przynosi to jednak zmniejszenia kosztów personelu. Ceny wszystkiego: wody, prądu, ogrzewania, wywozu śmieci, remontów bieżących - rosną. Po dziesięciu latach wzajemnych niesnasek, oskarżeń przed sądem i braku elementarnego porozumienia, Uniwersytet Szczeciński postanawia sprzedać Kulice. Próby mediacji nie przynoszą rezultatu. Obie strony nie przyjmują propozycji kompromisu. Rektor uniwersytetu prof. dr hab. Edward Włodarczyk jest wyraźnie zdenerwowany. Jest trzecim rektorem, który zajmuje się tym konfliktem. Na gruncie prawa Uniwersytet jest właścicielem obiektu i może z nim zrobić co zechce. Utrzymanie ośrodka w Kulicach kosztowało w 2011 r. już 400 tysięcy złotych. O tyle mniej wydano na dydaktykę, remonty, inwestycje, płace itp. Tych pieniędzy brakuje studentom. Rektor wielokrotnie jak mantrę powtarza ten argument. Senat Uniwersytetu Szczecińskiego wyraził już zgodę na sprzedaż i nic się nie da zrobić. A tu jeszcze te emocje. Po długiej rozmowie zgadza się osobiście spotkać z Lisawetą von Zitzewitz, aby przynajmniej porozmawiać. Dotychczas wymieniano tylko pisma. Coraz bardziej radykalne w treści, coraz bardziej stanowczo żądające opuszczenia Kulic przez Fundację Europejską w Kulicach. Ostateczny termin to 31 stycznia 2013 roku.

Magnes dla miłośników historii Pomorza

Hamburg/ Altbundeskanzler Helmut Schmidt (SPD) spricht am Donnerstag (29.11.12) in Hamburg beim Hamburg Summit: China Meets Europe. Das Treffen findet seit 2004 alle zwei Jahre statt und soll die wirtschaftlichen Beziehungen zwischen Europa und China staerken. Foto: Focke Strangmann/dapd

W Kulicach gościł m. in. były kanclerz RFN Helmut Schmidt

Przez 17 lat działalności Akademia Europejska w Kulicach zrobiła wiele dobrego dla polsko-niemieckiego porozumienia i pojednania. Znamienne, że uczynił to potomek rodu Ottona von Bismarcka – ciągle jeszcze uchodzącego w Polsce za „Polakożercę”. Poseł do Parlamentu Europejskiego - Philipp von Bismarck ściągał do maleńkich Kulic pod Nowogardem wybitnych polityków Europy, z byłym kanclerzem Helmutem Schmidtem na czele. Uniwersytet przejął i utrzymywał obiekt wyremontowany przez Fundację Europejską Kulice-Kültz kosztem 7 milionów złotych. Przez dziesięć lat wydał na to około 3,5 miliona. Nie prowadził tam żadnej działalności naukowej czy dydaktycznej. Odbyło się tu zaledwie kilka konferencji wydziałowych. Reszta to działalność gastronomiczna, hotelowa i imprezowa: wesela, chrzciny, bankiety. Nie było tego tak wiele, aby zarobić na utrzymanie ośrodka. Kulice leżą z dala od uczęszczanych szlaków.

Jednak to położenie było magnesem dla uczestników konferencji i seminariów organizowanych przez Akademię Europejską w Kulicach. Cisza, spokój, ogromny park dworski, romantyczna aleja grabów. No i znakomici lub bodaj interesujący wykładowcy, dyskutanci, uczestnicy z Polski i Niemiec. Ludzie, którzy ukochali Pomorze jako nierozerwalną historycznie i kulturowo całość, przez którą przez wieki przewalały się rozmaite żywioły: słowiański, niemiecki, szwedzki, francuski, rosyjski, a teraz polski. Budowały i niszczyły. Ponownie odbudowywały z myślą o przyszłości Pomorza, o którego historii świadczą zachowane budowle i kamienie nagrobne, pogodzone z losem na wieki.

Zbigniew Plesner

red. odp. Bartosz Dudek