Śmierć lwa Cecila: Niemcy też polują. W 2014 wwieźli do kraju 11 lwich trofeów | Społeczeństwo | DW | 02.08.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Śmierć lwa Cecila: Niemcy też polują. W 2014 wwieźli do kraju 11 lwich trofeów

Szczątki 11 lwów zostały w zeszłym roku przywiezione do Niemiec legalnie, jako trofea z polowań – podaje resort środowiska.

Simbabwe Cecil der Löwe

Lew Cecil

Zabicie na początku lipca Cecila, najbardziej znanego lwa Zimbabwe, który dzięki swojej charakterystycznej, ciemnej grzywie objęty był m.in. programem badań uniwersytetu w Oksfordzie, wywołała ostre reakcje na całym świecie. Lew mieszkał na terenie Parku Narodowego Hwange, gdzie był bezpieczny – w rezerwatach obowiązuje zakaz polowań. Kłusownicy wywabili go jednak z parku i zabili, a cierpienie lwa trwało długo: najpierw myśliwy ranił go z kuszy, a dopiero po ok. 40 godzinach dobił z broni palnej. Kłusownik ten - Walter Palmer, dentysta z Minneapolis – chwalił się potem w sieci zdjęciami z martwym zwierzęciem. Za organizację polowania i możliwość zabicia lwa zapłacił ok. 55 tys. dolarów.

Niemcy: 325 trofeów

Władze Zimbabwe w reakcji na ten przypadek zaostrzyły prawo dotyczące polowań oraz zwróciły się do Stanów Zjednoczonych z wnioskiem o ekstradycję Palmera. Pod petycją do Białego Domu z żądaniem wydania dentysty władzom Zimbabwe podpisało się do 1 sierpnia ponad 160 tys. obywateli USA. Tymczasem sam sprawca się ukrywa.

USA Simbabwe Cecil der Löwe Demonstration gegen Walter Palmer

Demonstracja przed przychodnią dentystyczną Waltera Palmera. Ludzie chcą jego ekstradycji do Zimbabwe

Śmierć lwa Cecila wywołała nową falę dyskusji o polowaniach, szczególnie na zwierzęta chronione. Polowania w Afryce to rozrywka bogatych mieszańców państw zachodnich, którzy za możliwość zabijania egzotycznych zwierząt dużo płacą – jak Palmer. Do grupy tej należą i Niemcy, którzy - wg danych niemieckiego Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska - legalnie wwieźli w zeszłym roku do swojego kraju 11 trofeów z lwów, 43 trofea z niedźwiedzi brunatnych, 36 trofeów z lampartów, siedem ze słoni i jedno trofeum z niedźwiedzia polarnego. Razem – jak podaje powołując się na dane Urzędu „Welt am Sonntag” – Niemcy przywieźli z zagranicznych podróży 325 trofeów ze zwierząt, których gatunki są pod ochroną.

Szczątki Cecila nie mogłyby legalnie trafić do Niemiec, bo lew ten został zabity na terenie rezerwatu – podkreśla przedstawiciel Urzędu Dietrich Jelden.

Każdy przypadek sprawdzany

By móc wwieźć szczątki chronionego zwierzęcia do Niemiec, myśliwi potrzebują zgody właśnie Federalnego Urzędu Ochrony Środowiska. – Sprawdzamy każdy taki przypadek. Myśliwy musi mieć dowody na to, kiedy i gdzie zabił zwierzę. Musi przedstawić też potwierdzenie wywozu trofeum, w którym poświadczono, że polowanie było legalne – mówi Jelden.

Na początku roku pojawiły się doniesienia, że UE rozważa na całym terytorium całkowity zakaz wwożenia lwich trofeów. W latach 2008-12 do Unii Europejskiej wwieziono 1500 trofeów pochodzących z polowań na lwy, 80 proc. z nich - do Francji. Większość pochodziła z zamkniętych lwich kolonii na południu Afryki, ale odstrzeliwano też zwierzęta żyjące na wolności, w tym w populacjach zagrożonych wyginięciem.

Skala polowań w Afryce, w tym na chronione zwierzęta, jest coraz większa. Ofiarami padają w ostatnich latach głównie nosorożce – zabijane dla rogów – i słonie. Z rąk myśliwych ginie ok. 30 tys. słoni rocznie.

DPA / Monika Margraf

Redakcja poleca